Przeczytaj artykuł, tłumaczący, dlaczego warto wypracowywać w sobie duchowość nie na pokaz.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę.

Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie».

Fragment Ewangelii: Mt 6, 1-6. 16-18

Duchowe spojrzenie na życie, czyli duchowość nie na pokaz

Ta Ewangelia jest naprawdę bardzo trudna. Nie dlatego, że zawiera jakieś skomplikowane terminy, lecz z powodu tego, że zachęca do typowo duchowego spojrzenia na życie. Można wręcz stwierdzić, że stanowi instrukcję obsługi życia wewnętrznego. Przestrzeganie podanych w niej założeń jest dlatego takie trudne, że bardzo dobrze je znamy, ale przy tym ich nie akceptujemy. Do autentycznego świadectwa chrześcijańskiego nie wystarczy bowiem sama wiedza. To, że o czymś wiemy, nie oznacza przecież, że chcemy to uczciwie realizować. Obserwując wiele chrześcijańskich środowisk, widzę, że osłuchanie z Pismem świętym przeradza się w znudzenie. Machamy ręką nad pewnymi kwestiami i mówimy, że już to znamy. Chciałbym, abyśmy dzisiaj pofatygowali się i nie tylko stwierdzili, że wiemy, co jest zawarte w Słowie Bożym, ale zachęcili się do tego, by tym żyć.

Pokusa

Pierwsza oczywista myśl, która wymaga ponownego rozważenia, to słowa: Nie można robić ze swojego życia duchowego pokazówki. Chociaż to bardzo dobrze wiemy, pokusa ciągle się pojawia. Skąd się bierze? Zapewne stąd, że każdy człowiek szuka miejsca, w którym zostanie wyróżniony, doceniony. Jeśli nie udaje nam się na polu zawodowym, to próbujemy w przestrzeni religii. Tym bardziej że niewiele osób ma dobrą więź z Bogiem, więc rozgląda się wokół, szukając jakiegoś wzorca, od którego może się czegoś w tym temacie nauczyć. Czy warto jednak zatrzymywać wzrok innych na sobie, jeśli nie ma w tym rzeczywistej głębi?

Odpowiedź znajdziemy w Piśmie świętym. Czytamy tam, że robienie z duchowości teatrzyku sprawia, że tracimy nagrodę w niebie. Zresztą to nie wszystko… Nawet jeśli otrzymamy od kogoś pochwałę za często składane ręce i rozmodlone oczy, wzniesione ku górze, to i tak ludzki zachwyt z naszego rozmodlenia bardzo szybko minie. Nikt nie docenia przecież sztuczności, tylko autentyczny kontakt z Najwyższym. Skoro jednak okaże się, że to pozory, sens takiego wyróżnienia zniknie. Nikt nie pochwali chrześcijanina aktora. Słowem, pobożność jest celowa tylko wtedy, gdy rzeczywiście ukierunkowana będzie na Stwórcę. Duchowe podróbki są krótkotrwałymi tworami, które kończą się zawodem zarówno osób podglądających, jak i religijnego pozoranta.

Jałmużna

Druga oczywista myśl, którą musimy na nowo odczytać, to stwierdzenie, że jałmużny nie można dawać dla pochwał. Kolejny raz niby jasna sprawa, a jednak nie brakuje osób, które dzieła charytatywne wykorzystują do tego, by promować swoją osobę. Skąd się to bierze? Pewnie z faktu, że niewielu osobom tak naprawdę pieniędzy nie brakuje. Zgodnie z aktualnymi danymi na świecie mamy tylko dwa tysiące miliarderów. Znakomita większość naszego globu musi walczyć o materialny byt, by zapewnić swojej rodzinie godne warunki do życia. Zastanawia nas więc, gdy widzimy się osobę, która chce uszczuplić swój budżet, by podzielić się z innymi. Takie działania przyciągają wzrok innych. Co gorsza, coraz częściej ten wzrok jest specjalnie przyciągany przez różne techniki manipulacyjne.

Wielu osobom bardzo zależy na tym, by postrzegano ich jako „tych dobrych”. To nie jest jednak tylko problem innych. Przyjrzyjmy się temu zagrożeniu na własnym polu i odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie: Po co czynię dobro? Czy gdybym nie usłyszał żadnego dobrego słowa, dalej robiłbym to, co robię dla innych? Wbrew pozorom taka refleksja nie jest niczym przyjemnym. Sam wielokrotnie miałem okazję przeżyć oczyszczenie w tej materii. Gdy po wielu zabiegach, uczynionych, by zorganizować przyjemny czas dla młodzieży, nie usłyszałem nawet „Szczęść Boże” na pożegnanie, pojawiał się smutek i pytanie: „Co poszło nie tak?”. Chociaż to po ludzku bolesne, właśnie te chwile uczyły, by częściej patrzeć do góry i tam oczekiwać nagrody za swoją dobroć.

Modlitwa

Trzecia myśl, wymagająca ponownego rozważenia, to modlitwa dla publiczności. Słowo Boże bardzo jasno nazywa ją obłudą. Skąd taka radykalna opinia? Pewnie stąd, że modlitwa na pokaz uderza w samo sedno tej czynności. Nie bez powodu modlitwę nazywamy rozmową z Bogiem. Czy chcielibyśmy, by ktoś rozmowę z nami wykorzystywał do tego, by reperować swoją nadszarpniętą opinię? Jasne, że nie. Chcemy, żeby rzeczy wypowiedziane w cztery oczy zostały ukryte przed komentarzami opinii publicznej. Oczywiście nie oznacza to, że zawsze mamy się modlić pod kluczem. Czym innym jest modlitwa we wspólnocie (np. eucharystyczna), a czym innym nasze spotkania sam na sam z Bogiem.

Te pierwsze ze swej natury wymagają obecności innych osób, ponieważ są wspólnym oddawaniem chwały Bogu i wypracowywaniem więzi grupy, która ramię w ramię idzie w kierunku Pana Boga. Nie można się jednak tylko do nich ograniczać. Osobisty kontakt ze Stwórcą wypracowuje się zwłaszcza wtedy, gdy nikt tego nie widzi. To są nasze „audiencje generalne z Bogiem”. Zresztą, powiedzmy to sobie szczerze, wejść do swojej izdebki, jak nam to zaleca Pismo święte, możemy także w wielkim tłumie. Ludzka psychika daje nam narzędzia, które pozwalają wyłączyć się nawet wtedy, gdy otacza nas rzesza ludzi. Można więc także Msze święte przeżywać jako sam na sam z Bogiem.

Zadbajmy więc o to, by nasza motywacja do duchowości była jak najbardziej wewnętrzna. Argument jest jeden, nie do podważenia. Wszystko, co robimy po to, żeby inny widzieli, przyniesie korzyści teraz. Tylko rzeczy wykonane w ukryciu pozostaną na wieczność.

x. P. Ś.

Jeśli chcesz zamówić intencje Mszy świętej (gregoriańskie, nowennowe, za dusze w czyśćcu cierpiące albo okolicznościowe) w dowolnym terminie, to możesz to uczynić poprzez witrynę gregorianka.pl albo pisząc na e-mail: redakcja@ewangelizuj.pl

Podobał się Tobie artykuł „DUCHOWOŚĆ NIE NA POKAZ!”? Jeśli tak, to Zobacz kolejne artykuły –>