29. tydzień zwykły

27 grudnia – św. Jana Apostoła i Ewangelisty

Awatar Magdalena Nocoń

4 min czytania

Spis treści

Między kolędą a Ewangelią – co Boże Narodzenie mówi o naszej wierze?

Kościół zaskakuje swoją mądrością liturgiczną. Zamiast zatrzymać nas jedynie przy sielankowym obrazie żłóbka, już w dniach bezpośrednio po Bożym Narodzeniu zaprasza do głębszej refleksji. Nie chodzi przecież tylko o piękne melodie kolęd czy rodzinne spotkania. Sens tego czasu jest znacznie głębszy. Świętowanie narodzin Chrystusa to nie wspomnienie wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat – to pytanie o to, kim Jezus jest dziś dla mnie.

Zaraz po uroczystości Bożego Narodzenia Kościół przypomina nam postać św. Szczepana – pierwszego męczennika. To nie przypadek. Jego wspomnienie uświadamia nam, że chrześcijaństwo nie zawsze spotyka się z uznaniem świata. Dla jednych Jezus jest nadzieją, dla innych – wyzwaniem, a nawet zagrożeniem. Jednak obok Szczepana, który oddał życie, wspominamy dziś św. Jana Apostoła – umiłowanego ucznia. Choć był tak blisko Jezusa, nie zginął śmiercią męczeńską. Dlaczego?

W tych dwóch postaciach – Szczepana i Jana – kryją się dwa różne sposoby kochania Boga. Jeden jest gotów oddać życie. Drugi – żyje w głębokiej przyjaźni z Chrystusem. Obie drogi są piękne i święte. Obie pokazują, że Bóg ma z każdym człowiekiem inną relację. Jak mówił kard. Wyszyński: „tyle jest dróg do Boga, ilu ludzi”. Każdy z nas ma własną duchową ścieżkę.

W poszukiwaniu wiary – czego uczy nas Maria Magdalena i umiłowany uczeń?

Ewangelia, którą rozważamy w dzień św. Jana Apostoła, opisuje wydarzenia po Zmartwychwstaniu. Maria Magdalena odkrywa pusty grób i ogarnia ją konsternacja. Nie wie, co myśleć. Jej nadzieja umarła razem z Jezusem. Widziała Jego mękę, śmierć i pogrzeb. Teraz stoi przed pustym miejscem, gdzie powinno spoczywać Jego ciało. W jej sercu rodzi się chaos.

Ale Maria nie zatrzymuje się na swoim przerażeniu. Robi coś bardzo ważnego – szuka odpowiedzi u innych. Biegnie do Piotra i Jana. Zna ich, wie, że są blisko Jezusa. Szuka u nich zrozumienia, interpretacji tego, co przeżywa.

ZOBACZ TEŻ  Ikona obraz ołtarz pieśń Matki Bożej Bolesnej

To bardzo znaczące. Nie próbowała wszystkiego wyjaśnić sama. Zamiast tego udała się do tych, którzy mają „duchowy autorytet”. Piotr – pierwszy z apostołów. Jan – uczeń, którego Jezus kochał. Wybrała najlepsze miejsce, by zrozumieć, co dzieje się wokół niej.

Duchowe towarzyszenie – po co nam przewodnicy wiary?

Z tej ewangelicznej sceny płynie dla nas bardzo praktyczna nauka: nie jesteśmy stworzeni, by samotnie iść drogą wiary. Tak jak Maria Magdalena, potrzebujemy ludzi, którzy pomogą nam uporządkować duchowe przeżycia. Kościół od wieków mówi o roli kierownika duchowego – kogoś, kto pomaga spojrzeć z dystansem, rozpoznać działanie Boga, uspokoić emocje i rozeznać duchowe poruszenia.

Nie zawsze musi to być kapłan. Czasem jest to mądra osoba świecka – ktoś, kto zna życie, ma serce blisko Boga i potrafi słuchać. W sytuacjach duchowego chaosu potrzebujemy czyjegoś światła, kogoś, kto z zewnątrz zobaczy więcej. Często jedno trafne pytanie czy uwaga może odmienić nasze spojrzenie na trudne doświadczenia.

Nie działaj sam – wiara potrzebuje wspólnoty

W codziennym życiu nie mamy problemu z pytaniem o radę fachowców: hydraulików, mechaników, doradców zawodowych. Dlaczego więc mamy opory, by szukać pomocy w sprawach duchowych? A przecież zrozumienie własnych relacji z Bogiem bywa znacznie trudniejsze niż naprawa samochodu. Potrzebujemy kogoś, kto pomoże „rozkręcić” naszą duszę i znaleźć przyczynę duchowych zacięć.

Sam Jezus nie zaprosił Marii Magdaleny do samodzielnego dochodzenia prawdy. Pozwolił, by pobiegła do Jego uczniów. I to właśnie Jan – umiłowany – rozpoznał w pustym grobie znak nadziei. Choć zobaczył to samo co Piotr, jego serce podpowiedziało mu więcej. Może i w Twoim życiu ktoś obdarzony wrażliwością wiary jest w stanie zobaczyć coś, co Tobie w emocjach umyka?

Święty Jan – wzór relacji z Jezusem

Jan Apostoł pokazuje, że można być bardzo blisko Jezusa bez wielkich dramatów. Nie musiał ginąć za wiarę, by stać się świętym. Był wierny, oddany i pełen miłości. Uczy nas, że przyjaźń z Bogiem nie zawsze oznacza cierpienie. Czasem jest to droga pełna ciszy, wsłuchiwania się i trwania.

ZOBACZ TEŻ  Znak krzyża podczas Eucharystii – dlaczego jest tak ważny i co wyraża?

Czy masz w swoim życiu takich „Janów”? Osoby, które przypominają Ci o Jezusie swoją obecnością, spokojem, zaufaniem? Jeśli nie – szukaj ich. A jeśli już ich masz – dbaj o tę relację. Bo wiara rodzi się i dojrzewa we wspólnocie.

Podsumowanie: kolęda to dopiero początek

Boże Narodzenie to nie tylko czas świętowania – to zaproszenie do osobistej decyzji. Czy Jezus naprawdę coś znaczy w moim życiu? Czy Jego narodziny wpływają na to, kim jestem i jak przeżywam swoje dni?

Uczmy się od Marii Magdaleny szukać odpowiedzi, gdy nasza wiara zostaje wystawiona na próbę. Uczmy się od św. Jana, że bliskość z Jezusem to łaska, ale też droga otwartości i relacji. I wreszcie – uczmy się od Kościoła, który z mądrością prowadzi nas przez ten czas: od żłóbka do pustego grobu, od dziecięcej radości do dojrzałej wiary.

Awatar Magdalena Nocoń

O autorze

Czytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze