Czy muszę cały rok czuć się „niewystarczająco dobrym” katolikiem, bo nie przemierzyłem setek kilometrów pieszo na Jasną Górę? Takie pytanie coraz częściej zadają sobie wierni, którzy z różnych powodów – zdrowotnych, zawodowych czy rodzinnych – nie mogą brać udziału w tradycyjnych formach pielgrzymowania. Na szczęście Kościół nie zamyka drogi do Boga tylko dla tych w sandałach i z różańcem w ręku. Wręcz przeciwnie – coraz więcej osób odkrywa nietypowe pielgrzymki: na dwóch kółkach, w siodle, a nawet… kajakiem. W poniższym artykule pokażę Ci, dlaczego te alternatywne formy wędrówki stają się nie tylko równie wartościowe duchowo, ale wręcz odpowiadają na potrzeby współczesnego człowieka.
Dlaczego coraz więcej katolików wybiera nietypowe pielgrzymki?
Żyjemy w czasach przyspieszenia – pracy na zmiany, funkcjonowania w rytmie obowiązków, opieki nad bliskimi. Tradycyjna, piesza pielgrzymka bywa po prostu poza zasięgiem. Czy to znaczy, że jesteśmy gorsi jako wierni?
Nie. W Kościele rzymskokatolickim istotą pielgrzymki nie jest dystans, ale intencja. Jak pisze prof. Anna Zadrożyńska, religioznawczyni z UW: „Pielgrzymowanie to szczególna droga duchowa, w której fizyczna wędrówka stanowi jedynie zewnętrzny przejaw wewnętrznego ruchu – ku Bogu”.
Dlatego coraz więcej ludzi decyduje się na:
– pielgrzymki rowerowe,
– konne wędrówki szlakiem świętych,
– kajakowe trasy różańcowe,
– wyprawy motocyklowe o charakterze rekolekcyjnym.
Nie są to puste „podróże turystyczne z krzyżem w kieszeni”. W wielu przypadkach to głęboko przemyślane formy modlitewne, poprzedzone błogosławieństwem, spowiedzią i udziałem w Eucharystii.
Czy rower pozwala zbliżyć się do Boga?
Zaskakująco dużo o tym mówi doświadczenie setek wiernych. W 2022 roku aż 3500 osób z całej Polski wzięło udział w Rowerowej Pielgrzymce na Jasną Górę prowadzonej przez ks. Jarosława Wąsowicza SDB. Trasa trwała od 6 do 8 dni i pomimo trudów – pokonywania średnio 100 km dziennie – uczestnicy deklarowali, że był to czas intensywnego wzrostu duchowego.
Jako ksiądz, który od lat pielgrzymuje na rowerze z różnymi grupami, obserwuję pewne ciekawe zjawiska. Jadąc w ciszy przez lasy lub wsie, łatwiej usłyszeć swoje myśli. Równocześnie fizyczny wysiłek tworzy przestrzeń do pracy nad sobą – rezygnację z wygody, walkę z irytacją, pokorę wobec pogody czy zmęczenia.
Warto wiedzieć:
– W wielu diecezjach działa już stała infrastruktura wspierająca rowerowych pielgrzymów (punkty noclegowe, duszpasterstwo rowerowe, komunikaty bezpieczeństwa).
– W 2021 roku Konferencja Episkopatu Polski objęła patronatem Pielgrzymkę Rowerową „Samochodem już nie, ale Panem Bogiem – TAK!”, co potwierdza rosnącą akceptację tej formy przez Kościół.
Czy koń może prowadzić do nieba? Zacznij od pustkowia i ciszy
Nie trzeba być jeźdźcem z wieloletnim doświadczeniem, by przeżyć pielgrzymkę w siodle. W Polsce działa coraz więcej wspólnot i duszpasterstw organizujących konne szlaki pielgrzymkowe – szczególnie w Beskidach, Bieszczadach i na Mazurach.
Sam w 2019 roku prowadziłem duchowe rekolekcje „Głos serca w rytmie kopyt” – siedem dni w siodle, z codzienną Mszą świętą pod chmurką, rozważaniami Pisma Świętego i towarzystwem koni, które zaskakująco często „czytają” emocje jeźdźca.
Zastanów się:
– Co by się stało, gdybyś choć raz pozwolił ciszy i naturze poprowadzić Twoją rozmowę z Bogiem?
– Czy masz w sobie pokorę, by zaufać zwierzęciu, które niesie Cię do duchowego celu?
Ta forma pielgrzymowania, wymagająca kontaktu z przyrodą, skromnością, współpracą, idealnie odpowiada na potrzeby dusz zmęczonych plastikiem współczesnego świata.
Dlaczego nietypowe pielgrzymki trafiają do mężczyzn (i młodzieży)?
W świecie, w którym wiara bywa utożsamiana z dewocją, nietypowe pielgrzymki otwierają nową przestrzeń zwłaszcza dla mężczyzn, ojców, sportowców, pasjonatów motocykli czy survivalu. Przykład?
– „Motocyklowa Pielgrzymka Wschodu” gromadzi rocznie ponad 1000 uczestników – z Rzeszowa przez Licheń do Częstochowy. Hasła rekolekcji: „Z prędkością ducha” czy „Z różańcem pod kaskiem” to coś, co trafia do współczesnego człowieka.
– Kajakowe wyprawy różańcowe po Brdzie, organizowane przez wspólnotę „Wypłyń na głębię”, łączą aktywność fizyczną z medytacją tajemnic różańca w rytmie wioseł.
W przypadku młodzieży często to właśnie taka nietypowość – ubrana w wysiłek, przygodę, ryzyko – jest bramą do głębszego odkrycia wiary.
Czy nietypowe pielgrzymki są „mniej ważne” w oczach Kościoła?
To bardzo ważne pytanie. Tu warto sięgnąć do orzeczenia Komisji ds. Kultu Bożego KEP z 2020 roku, które jasno stwierdza: „Każda forma pielgrzymowania, której towarzyszy modlitwa, sakramenty i intencja duchowej ofiary, może być traktowana jako pełnoprawna droga ku zbawieniu”.
Ciekawe dane przynosi też raport Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC z 2023 roku:
– liczba pielgrzymek tradycyjnych spadła o 23% względem roku 2010,
– liczba nietypowych form wzrosła aż o 160% – co odczytywane jest jako odpowiedź wiernych na własną sytuację życiową, a nie jako „odejście od wartości”.
W wielu przypadkach właśnie te nowe formy inicjują powroty do regularnych sakramentów i prowadzą do głębszego zaangażowania w życie Kościoła.
Czy trzeba być idealnym, by wyruszyć w drogę?
To pytanie powraca nie tylko w kontekście pielgrzymek. Wielu wiernych zadaje je sobie każdego dnia: „Czy jestem wystarczająco dobry, by modlić się, iść do kościoła, poprosić o sakrament?” Jak kapłan, który towarzyszył setkom pielgrzymów – pieszych, rowerowych, wodnych – daje odpowiedź absolutnie klarowną: Tak. Nawet jeśli masz wątpliwości, jeśli jesteś zagubiony, jeśli idziesz niepewnie.
Właśnie takie nietypowe pielgrzymki pokazały mi, jak ludzie często dopiero w drodze odzyskują wiarę w to, że są dziećmi Bożymi. Czasem potrzeba dwóch kółek lub grzywki pod siodłem, by uświadomić sobie: On czeka zawsze. Nawet jeśli droga będzie inna, niż wszystkim się wydaje.
Nie pieszo, a z sercem – Twoja droga do świętości może wyglądać inaczej
Pielgrzymowanie to nie konkurs na trudy, kilometraż i liczbę bąbli na piętach. To akt wiary, decyzja podjęta nie stopami, ale sercem. Dlatego jeśli czujesz, że nie mieścisz się w „standardzie pielgrzyma” – spokojnie. Pan Bóg działa też przez rower, konia czy kajak.
Nietypowe pielgrzymki:
– są zgodne z nauczaniem Kościoła,
– często lepiej odpowiadają na realia życia wiernych,
– mogą być początkiem poważnego nawrócenia i umocnienia wiary.
Nie musisz być doskonały, by zacząć. Nie musisz iść jak inni. Wystarczy jedno: wyrusz. Może nawet dziś, choćby tylko w myśli.
Sprawdź, czy w Twojej diecezji istnieją już grupy organizujące alternatywne formy pielgrzymek. A jeśli nie – może to Ty powinieneś zaprosić innych na swoją drogę do Boga?
Podziel się swoim doświadczeniem – czy miałeś okazję uczestniczyć w nietypowej pielgrzymce? Jak to wpłynęło na Twoją wiarę?


Bardzo przemawia do mnie myśl, że nie dystans, ale intencja jest najważniejsza w pielgrzymowaniu. Sama miałam okazję brać udział w pielgrzymce rowerowej i rzeczywiście codzienny wysiłek, cisza na trasie i możliwość kontemplacji otoczenia pozwalają zupełnie inaczej przeżywać drogę do Boga. Taka forma daje też szansę osobom, które z różnych powodów nie mogą wybrać się pieszo, ale chcą doświadczyć duchowej głębi i wspólnoty. Myślę, że otwartość Kościoła na alternatywne pielgrzymowanie jest bardzo potrzebna – szczególnie nam, kobietom aktywnym, często łączącym wiele obowiązków. Każda droga do Boga jest wartościowa, jeśli idzie się nią z sercem.