Ad
Ad

Ad
Ad
 
Ad


 

Czy rzeczywiście „matka jest tylko jedna”?

 

Pomimo tego, że do miłości naszych mam powinniśmy zachęcać na wszelkie możliwe sposoby, stwierdzenie: „matka jest tylko jedna” nie należy do najszczęśliwszych. Tak jak wiele rzeczy i osób występuje w naszym życiu w liczbie pojedynczej, to akurat macierzyństwo ma dwa oblicza. Mamy przecież matkę ziemską i mamę niebieską. Gdy to słyszymy, to pewnie pojawia się na naszej twarzy „mały uśmieszek”. Myślimy zapewne: „ O.K., utarło się, że Maryję nazywamy Matką, ale przecież to nijak ma się do rzeczywistości”. Czy oby na pewno? Czy Maryja rzeczywiście jest daleka od rzeczywistego, „praktycznego macierzyństwa” względem każdego z nas?

 

Wydaje się, że nie. Najpiękniej pokazują to święci. Święta Tereska od Dzieciątka Jezus, gdy umarła jej biologiczna mama, przejęła się tym, dla wielu katolików „wyświechtanym powiedzeniem”, że Maryja jest naszą Matką. Ta mała, ale jakże wielka duchowo święta pokazała, że to określenie może „tchnąć życiem”.

Co ciekawe, nie trzeba do tego ani studiów teologicznych, ani sterty przeczytanych książek z dziedziny duchowości. Jedyne, co jest konieczne, to proste zaufanie, że Maryja „kibicuje nam z nieba” i nie chce by komukolwiek zdarzyła się krzywda. Zresztą Jej wstawiennictwo nie kończy się na „pustym dopingu”. Ona zamiast robić szum z wersji: „jaka to Ona nie jest dobra”, wyprasza u Boga wiele łask. Jej wszystkie Objawienia ziemskie, czyli te związane z największymi sanktuariami na świecie tj. Fatimą, Guadalupe, La Salette, Lourdes i wieloma innymi, są dowodami, że Maryja ciągle skłania Stwórcę do tego, by nam przebaczał i patrzył przychylniejszym okiem. Jak to mama… Gdy nabroiliśmy i surowa ręka taty powoli zbliżała się w naszą stronę, to ona jako pierwsza błagała, by wzbudził w sobie więcej miłosierdzia i spokoju.

 

Nie oznacza to oczywiście, że Bóg jest zły i potrzebuje Maryi, by być bardziej życzliwym. Nic z tych rzeczy. On jest „czystym Miłosierdziem”. Jednak mimo tego, że jest bardziej miłosierny niż sprawiedliwy, Jego sprawiedliwość jest kwestią uczciwości wobec zaproponowanej koncepcji świata. Gdy jednak widzi wielką Wspomożycielkę ludzkości – Maryję, Jego „serce mięknie” i szala z koniecznej sprawiedliwości przechyla się na korzyść miłosierdzia.

Tak należy rozumieć m.in. jedną ze zwrotek pieśni „Serdeczna Matko”, gdzie słyszymy słowa:

Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości,

By nas Bóg karał rózgą surowości,

Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze,

Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze.

Nikt nie czyni tutaj z Boga tyrana, tylko chce pokazać, że Maryja jest sprawna w przekonywaniu Boga Ojca do tego, by dawał nam „kolejne, ostatnie szanse”…

 

Dlaczego Wszechmogący Bóg z taką powagą traktuje słowa Maryi? O tym dowiadujemy się w Ewangelii według św. Łukasza 2,16-21. Gdy wszyscy „zbaranieli” po słowach relacji pasterzy o objawieniu anielskim, ona spokojnie słuchała i jak zanotowuje Ewangelista: „zachowywała te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Skąd w Maryi taki spokój, gdy wokół było takie poruszenie? Maryja była „duchowo o krok o przodu” niż wszyscy. Nie z własnej inicjatywy, ale z powodu „niestandardowego trybu”, który wyznaczył Jej Pan Bóg. Ona spotkała się z Archaniołem Gabrielem podczas zwiastowania, a potem 9 miesięcy nosiła Zbawiciela pod sercem. Czy to nie wystarczy, by całkowicie „przeorganizować” swoje myślenie i być duchowo niestandardowym?

 

Zresztą Maryja zaprasza do tego każdego z nas. Chce byśmy myśleli niestandardowo o świecie. Nie zgodnie z prawami „bezbożnej logiki mas”, tylko zgodnie z logiką świata, który jest zanurzony w Bożą Opiekę.

Matka Boża także nas chce objąć płaszczem swojej opieki, by nie było nam zimno od „mrozu nienawiści” i niechęci względem drugiego człowieka. Maryja zaprasza nas do praktycznego korzystania z naszego Bożego dziecięctwa. To nieprawda, że „plusy naszej wiary” ograniczają się do „niebiańskiego spadku”, który czeka na nas w wieczności. Już teraz, możemy czerpać „duchowe profity” z tego, że Bóg jest naszym Ojcem. Nie ma co chować się po kątach świątyń, by ukryć się przed cynicznym wzrokiem świata. Uznajmy, że nasza wiara jest przeogromną wartością i cieszmy się z tego, że Bóg jest po naszej stronie. On naprawdę wstawia się za swoimi dziećmi. Im bliżej Go będziemy, tym bardziej będziemy to czuć. On nie chce być Ojcem, który „wysyła nam łaski pocztą”, a nie ma z nami osobistej relacji. Przez Maryję, bo to dobra droga, przybliżajmy się do Stwórcy. Weźmy do ręki różaniec i przechodząc po kolei wydarzenia z życia Jezusa i Maryi, sprawiajmy by były one wzorem dla naszej codzienności…

 

Ks. Piotr Śliżewski

Facebooktwittergoogle_plus

Komentarze

Co myślą inni?

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentrzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
 

Ad
Ad

Social Media

Newsletter

Kontakt

ks. Piotr Śliżewski

ewangelizuj@gmail.com

Ewangelizacja - Ewangelia
na dziś
Ewangelizuj.pl